O-Bahn to nazwa dla pewnego sprytnego pomysłu dla szybkiej komunikacji miejskiej w miastach, które z różnych względów nie chcą rezygnować z autobusów, a potrzebują bezkolizyjnych tras. Być może nie posiadają dużo miejsca na osobne jezdnie, albo chcą wykorzystać istniejącą przestrzeń zajmowaną przez tramwaje.
Sama nazwa O-Bahn pochodzi od słów omnibus (bus jest skrótem od tego słowa) i niemieckiego bahn.
Ktoś (Daimler-Benz) wpadł na pomysł, że można utworzyć coś w rodzaju torów, ale dla autobusów. Początkowo chodziło o to, żeby autobusy mogły jechać w wąskich tunelach wykorzystywanych przez tramwaje w niemieckim mieście Essen – zbyt wąskich, by można tam było jechać kierując autobusem w tradycyjny sposób, czyli za pomocą kierownicy. Autobus wjeżdża więc na betonową bieżnię, otoczoną niewysokim murkiem-barierką i jedzie po niej dzięki kółkom umieszczonym po bokach autobusu. One, opierając się o murek na skraju jezdni utrzymują autobus na właściwym torze, a kierowca tylko dodaje gazu lub zwalnia.
Idea jest więc taka jak w niektórych systemach metra (np. w Paryżu), gdzie składy wyposażone w zwykłe opony jeżdżą nie na szynach, ale po specjalnej bieżni.
W Adelajdzie istnieje najdłuższa na świecie (nie tylko na południowej półkuli!) trasa O-Bahn. Ma ona 12 kilometrów długości. Potrzebne było szybkie połączenie pomiędzy centrum a wysuniętymi dalej przedmieściami i postanowiono stworzyć je właśnie w tej technologii.
Tak oto wygląda O-Bahn w praktyce:
Więcej na temat Adealide O-Bahn można przeczytać na Wikipedii. Linka do oficjalnej strony Adelaide Metro nie podaję, bo została zhackowana i po wejściu może stanowić zagrożenie dla użytkowników…
Mam pytanie do osób, które miały okazję jechać O-Bahnem – jakie są wasze wrażenia?






Widzę, że interesuje cię komunikacja miejska – najpierw wpis o Sydney Monorail, a teraz O-Bahn. Czy to tylko przypadek? Jeśli nie, to mam dla ciebie ciekawostkę :) Jesteś z Poznania – zobacz sobie w takim razie zdjęcia tramwajów w Melbourne :D
No nie, gratuluję spostrzegawczości i to podwójnie :D Rzeczywiście, tak jest, że interesuję się komunikacją miejską (jako zjawiskiem społecznym), mam też sporą kolekcję biletów z całego świata. A tramwaje w Melbourne? Pewnie masz na myśli Siemensy Combino :D Tak jest – w Poznaniu jeżdżą te same tramwaje co w Melbourne.