Spotkanie z panem Markiem Tomalikiem nadal trwa w naszej pamięci, szczególnie, że przeczytałem właśnie jego najnowszą książkę o wyprawach przez outback australijski – Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia.
Tytuł nawiązuje do specyficznej australijskiej flory, która jest w dużym stopniu zależna od okresowych pożarów. To dziwne zjawisko, jak wiele rzeczy w Australii. Spodziewalibyśmy się, że ogień jest jednoznacznie siłą niszczącą, a okazuje się, że nie wszędzie i nie zawsze tak jest. Życie potrzebuje ognia.
W książce znalazłem odwołania do innych moich dotychczasowych lektur i obejrzanych filmów, między innymi do książki o Aborygenach Przemysława Burcharda, książki Australijski dramat o tragicznej w skutkach ekspedycji odkrywczej Roberta O’Hara Bourke’a, czy do filmu Rabbit Proof Fence.
Książka Marka Tomalika nie ma jednak na celu poszerzania wiedzy o Australii czy odkrywania czegoś nowego. Jest to książka podróżnicza, znalazłem w niej więc historie poszczególnych wypraw, obfitujących w ekstremalne spotkania z geografią i klimatem Antypodów. Jest to opis zmagań człowieka i maszyny z okrutnymi warunkami panującymi w interiorze.
Drugim nurtem rozważań, w którym kierował się pan Marek Tomalik, są relacje między pierwotnymi mieszkańcami lądu, a kolonistami. Dowiedziałem się między innymi, że proces docierania do Aborygenów, zaprzyjaźniania się z nimi jest bardzo żmudny, długotrwały i wymaga bardzo dużej cierpliwości. Ludzie ci są zamknięci w sobie, nieufni. Wielu z nich to alkoholicy, którzy po wypędzeniu ich z własnych ziem pędzą bezczynny żywot w oczekiwaniu na kolejny zasiłek.
Ci, którzy mieszkają w rezerwacie, nie mają dostępu do alkoholu, choć marzą o nim stale, a sklepy monopolowe są dla nich oazami wolności. Jestem w stanie to zrozumieć. Gdy byłem dzieckiem, taką oazą wolności i nieograniczonych możliwości był dla mnie Pewex, a tamtejsze zabawki miały podobnie narkotyczny wpływ na mnie i moich rówieśników.
Książka Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia pozwoliła mi ujrzeć na chwilę Australię z bliska, niemal przy samej ziemi, pokrytej czerwonym piaskiem. Jedyną książką, którą dotychczas czytałem, a która miała podobny klimat był Australijski dramat i proponuję czytać te dwie pozycje razem.



Na blogu http://www.loswiaheros.pl/australia/448-gdzie-kwiaty-rodza-sie-z-ognia-marek-tomalik trwa właśnie konkurs i można wygrać 3 takie książki, tzn. już tylko jedną, bo część konkursu już minęła…
@Tomasz: dzięki za info! My już książkę mamy, ale może ktoś inny będzie chciał wygrać :)